niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 8: Coldy Canavan


-I jak?- zapytałam, po raz kolejny ćwicząc szpagat na stojąco.
-No dobrze. Jak wszystkie dwadzieścia razy- mruknął lekko znużony Simba, który odgrywał właśnie rolę widza-krytyka.
-A co ty o tym sądzisz, Bridgit? Nie sądzisz, że moja lewa noga wybija się trochę za wolno?
-Mhm...- mruknęła dziewczyna, patrząc cały czas w swoją komórkę.
-Wiedziałam.
Ćwiczyłam podstawowe pozy całe popołudnie a i tak czułam, że coś im brak. Chwyciłam ze stolika butelkę z wodą i upiłam łyk.
-Simba, podrzuciż mnie jeszcze raz? Proooszę...- zrobiłam minkę na miarę oskara za aktorstwo.
-Coldy, muszę ci przypomnieć, że na castingu powietrzne kombinacje nie są oceniane. Musisz umieć tylko gwiazdę- powiedział Simba, którego od tygodnia szczegółowo wprowadzałam w świat dopingu.
-Ale ja MUSZĘ się dostać do drużyny! Ten jeden, ostatni raz. Plisss....
Mężczyzna niechętnie wstał i podszedł w moją stronę. Simba chwycił mnie a ja opierając się na jego dłoni próbowałam utrzymać równowagę. Bezskutecznie.
-Coraz lepiej ci idzie- pochwalił mnie Simba, pomagając wstać z materaca.
-Czy możemy już iść do domu?- zapytała Bridgit.

                                                           :*     :*     :*

Następnego dnia po informatyce, równo z dzwonkiem wybiegłam z klasy, prawie wywracając nauczyciela, który pił kawę nad monitorem. Zostawiając za sobą wiązkę sweet brokatu pognałam do szatni, by przebrać się w strój na w-f. Gdy zakładałam właśnie moją fancy koszulkę z napisem "Jestem cheerleaderką", do szatni weszły również inne kandydatki. Rozejrzałam się wokoło. Blond, czarne i brązowe głowy. Żadnej rudej czupryny. Odetchnęłam z ulgą. Jejciu, myślałam, że mówiła o tym castingu na serio. Schowałam swoje rzeczy do szafki, gdy drzwi się otworzyły i do szatni wparowała Maggie. Po szybkim przebraniu się, wszystkie poszłyśmy na salę gimnastyczną.
-Nie bądź taka pewna- rzuciła Maggie, patrząc na moją koszulkę.
-Jeszcze zobaczymy, kto tu jest fancy- mruknęłam do siebie.
Na sali czekały już na nas cheerleaderki. Kapitan wystąpiła przed szereg.
-Ok, dziewczyny. Cieszę się, że jest was tak dużo. Kilka słów na początek: Jeśli myślicie, że doping to sposób na zdobycie popularności to się mylicie. Dobro drużyny jest na pierwszym miejscu. Pamiętajcie- reprezentujecie szkołę, a nie siebie. Na naszych koszulkach widnieje nazwa szkoły, a nie nasze nazwiska. Bycie cheerleaderką to ciężka praca. Musicie dawać z siebie wszystko. Treningi są 3-5 razy w tygodniu, więc musicie być dostępne. I nie ma wymówek. Randka, pogrzeb, śnieżyca- wy macie być tutaj. Wszystkie nadal chętne?- zapytała Tasha.
Parę dziewczyn wyszło z sali.
-I jeszcze jedno: by zostać jedną z nas musicie przestrzegać specjalnej diety. Żadnych słodyczy, fast-foodów i tym podobne.
-A w szczególnych przypadkach?- zapytała nieśmiało Lucy, która stała obok mnie.
-W szczególnym przypadku wyrzucimy cię z drużyny- kapitan podeszła do dziewczyny, a ta zrobiła wielkie oczy.
Następne dwie kandydatki postanowiły zrezygnować.
-Reszta zostaje?
-Jejku, możemy już zacząć?- zapytała poirytowana Maggie, związując włosy w kitkę.
-Niecierpliwa, co nie?- Tasha uśmiechęła się.- Podobasz mi się. Jak masz na imię?
-Maggie. Zapamiętasz, bo będziemy razem trenować.
Zrobiłam się purpurowa. Spokojnie, Coldy, ta małolata nie może cię teraz wyprowadzić z równowagi. Wzięłam głęboki oddech podczas gdy Tasha wyjaśniała nam kolejne zasady. Po paru minutach na środek wystąpiła Sonia, jedna z cheerleaderek z najdłuższym stażem i pokazała nam parę fancy kroków, które mamy powtórzyć. Skłon, wyprost, klaśnięcie, w lewo, klaśnięcie, przejście, wyskok, okrzyk i szpagat. Proste. Powtórzyłam razem ze wszystkimi. Kątem oka zauważyłam, że Maggie nie była w stanie zrobić pełnego szpagatu.
-Czarna bluzka z koniem, ta w emo ciuchach, niebieskie włosy, żółte spodenki: odpadacie- sucho stwierdziła Sonia, a kolejne cztery dziewczyny wyszły zawiedzione z sali gimnastycznej. Zauważyłam, że Lucy (która miała tak poza tym zupełnie niepasujące spodenki do nawet sweet bluzki z koniem) się popłakała. Jejciu, ale one są rygorystyczne... Zrobiłam krok naprzód. Na szczęście mnie Bridgit szkoliła od kiedy ona została cheerleaderką. Teraz jest zastępcą kapitana. Dziś nie mogłam jej jednak wypatrzeć wśród całej fancy drużyny.
-Ok, teraz będzie nieco trudniej.
Do Soni dołączyły dziewczyny i włączając muzykę, pokazały swój ostatni układ z meczu, lecz bez wyrzutów. Z tyłu ujrzałam Bridgit. Pomachałam jej ze swojego miejsca. Gdy dziewczyny skończyły, parę kandydatek zrobiło wielkie oczy. Muzyka zabrzmiała ponownie, a my starałyśmy się odtworzyć układ. Moje małe sweet serce biło mi strasznie szybko z przejęcia. Do drużyny dostaną się tylko cztery z nas, a na sali było nas aktualnie dziesięć. Skończyłyśmy i większość dziewczyn spojrzało z niepokojem na Tashę. To ona decydowała kto wejdzie do drużyny. Dwie kandydatki zostały wyeliminowane. Następnie ustawiłyśmy się w rządku, a Tasha kazała nam kolejno pokazywać, co umiemy. Niektórym dziewczynom szło naprawdę nieźle. Tak się na nieszczęście złożyło, że przede mną była Maggie.
-Zobacz, jak to robi PRAWDZIWA cheerleaderka- szepnęła mi na ucho rudowłosa i podeszła do materacy na środku sali. Zrobiła dość nieudolną gwiazdę z przejściem i ukłonem. Przyszła kolej na mnie. Uśmiechnęłam się, idąc na środek. Wiedziałam, że oczy wszystkich są zwrócone na mnie. Czułam się jak gwiazda. Nie mogło być lepiej. Ćwiczyłam to od kiedy dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak doping. Zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie, że patrzy na mnie całe miasto. Wzięłam głęboki oddech i zrobiłam gwiazdę a zaraz potem salto. Po skończonej figurze podniosłam głowę wysoko i z dumą poszłam na swoje miejsce.
-Coś mówiłaś?- rzuciłam cicho do Maggie.

                                                             :*   :*   :*

Dziewczyny musiały się naradzić. Werdykt miał zapaść po lekcjach. Nie mogłam się już doczekać. Nie śpiesząc się zbytnio, przebrałyśmy się w normalne ciuchy i poszłyśmy na lekcję. Cathy i Celine cały czas narzekały, że źle im poszło, a Miranda była bardzo pewna siebie. Maggie szybko zmyła się do swojej klasy. Była ona jedyną kandydatką z pierwszego roku. Inne twierdziły, że nie mają szans. Po krótkiej rozmowie na korytarzu usłyszałyśmy kroki dyrektorki, która szła, by właśnie zgnębić nas za niebycie w klasie podczas zajęć, więc szybko rozbiegłyśmy się na lekcje. Ja miałam akurat biologię.
-Słucham, Canavan?- mruknął nauczyciel znad biurka.
-Byłam na castingu do cheerleaderek. Troszkę się przedłużyło- stwierdziłam, siadając w ławce.
-Ach tak? A zdajesz sobie sprawę, Canavan, że od początku roku zarobiłaś już dwie F i zaledwie jedną ocenę, która by mnie zadowalała?
-Ale doping to bardziej praktyczna forma biologii. Wie pan, wszystkie mięśnie pracują... Sądzę więc, że za dodatkowe zajęcia wypadałoby mnie jakoś nagrodzić...- uśmiechnęłam się promiennie.
Po sali rozległy się śmiechy. "Panna ADHD tak zawsze"- usłyszałam za sobą. Jejciu, jeszcze nie jestem cheerleaderką, a już jestem coraz bardziej popularna...

                                                               :*  :*  :*

Na następnych zajęciach nie mogłam się skupić z przejęcia. Gdy tylko lekcje się skończyły dopadłam wreszcie Bridgit.
-I co? Dobrze wyszłam? Spodobałam się wszystkim?
-Jejku, chodź, to się dowiesz- mruknęła dziewczyna, prowadząc mnie na salę. Zauważyłam, że nie jest ona zbytnio zachwycona. Ciekawe co się stało...
 Na sali byli już wszyscy. Stanęłam razem z kandydatkami i ze zniecierpliwieniem czekałam na werdykt.
-Cóż, mieliśmy trudny wybór. Zdecydowałyśmy jednak, że do grupy wchodzi Cathy, Rachel, Donna i różowa ADHD.
Nie mogłam uwierzyć we własne szczęście! JESTEM CHEERLEADERKĄ!!
-Stroje zostały już zamówione i dotrą w poniedziałek. Pierwszy trening jutro o czwartej po południu.
Razem z Cathy, Rachel i Donną wydałyśmy okrzyk radości. Dołączyła do nas również cała fancy drużyna.
-Rządzisz, Coldy- stwierdziła Sonia.
Parę dziewczyn ją poparło. Uścisnęłam Bridgit.
-Teraz będę z tobą w drużynie! Czy to nie wspaniałe?
Jejciu, nawet dostanę taki sweet strój! Z daleka ujrzałam wściekłą minę Maggie, która chwyciła swoją torbę i wyszła z sali. Inne dziewczyny, które się nie dostały również poszły w jej ślady. Muszę jak najszybciej napisać, że się dostałam na facebooku. Najświeższe wiadomości jak zwykle prosto od Coldy Canavan.