Pociąg odjechał. Pociąg odjechał. Pociąg odjechał. Pociąg odjechał. Pociąg odjechał. Pociąg odjechał. Pociąg odjechał. Pociąg odjechał. Pociąg odjechał. Pociąg odjechał. Pociąg odjechał. Pociąg odjechał.
-Która godzina?- spytałam łamiącym się głosem.
-Już sprawdzam- Coldy wyciągnęła telefon, przejrzała się w nim, puściła oczko i wreszcie sprawdziła godzinę- Jest 15:50, a co?
-No właśnie, przecież już nigdzie nam się nie spieszy!- krzyknął Marcos
-Ojej, Marcosik się zdenerwował. Spokojnie tygrysie!- Coldy najwyraźniej świetnie się bawiła.
Jednak Marcos już jej nie słuchał. Po raz setny wbiegł na górkę i sprawdzał czy pociąg nie wraca.
-Podaj mi mój plecak.
-Ale on jest taki duży i ciężki i sorki, ale brzydki….
-Podaj go!!!!
Coldy szybciutko przyciągnęła mi plecak.
-Dzięki-powiedziałam.
Szybko wyciągnęłam z torby jeden z termosów. Mam nadzieje, że rodzina mi wybaczy, ale musze wypić herbatę już teraz. Nie wytrzymam do 17!!!Już po pierwszym łyku poczułam się o niebo lepiej.
-Zobaczcie co znalazłam!- Coldy pokazała biały telefon-O dostałam wiadomość. Od Daniela. Nie znam nikogo takiego. Napisze, żeby już mnie więcej nie nękał.
Albo mi się wydaje, albo to mój telefon! Ta dziewczyna zaraz zniszczy moją przyjaźń z Danielem. Marcos właśnie do nas podchodził, ale nie mogłam liczyć na jego pomoc.
-Nie znam cie, może się odczep, ja tu się świetnie bawię- Coldy mówiła głośno co pisze- i wyś…..
-Nie!!!!!-krzyknęłam i szarpnęłam się mocno, żeby móc wstać.
O dziwo głazy puściły. Upadłam na Coldy(przez przypadek) i w ten sposób odebrałam jej telefon. Zdążyłam w samą porę. Uśmiechnęłam się triumfalnie i odwróciłam w stronę Marcosa, żeby wytłumaczyć mu o co chodziło.
-Zobacz jednak kamienie puściły- powiedziałam gdy już stałam do niego twarzą.
Marcos miał strasznie, strasznie zdziwioną minę. Oczy szeroko otwarte i w ogóle.
-Co jest zobaczyłeś ducha?- spytałam
-Em, Sophie…- Powiedziała Coldy z uśmieszkiem i pokazała na miejsce, gdzie jeszcze niedawno byłam uwięziona.
Leżały tam podarte spodnie. Mina mi pobladła. Spojrzałam na moje nogi. Stałam w samych koronkowych majteczkach. W jednej chwili wydałam z siebie taki pisk, że na pewno ludzie w naszym pociągu też to usłyszeli.
-Marcos odwróć się, JUŻ!!!!!- Wrzasnęłam.
-Okej, okej!- Marcos szybko odwrócił się do mnie plecami.-Ale jak ci się podobam wystarczyło powiedzieć, a nie od razu się rozbierać- żartował sobie.
-Ha, ha bardzo śmieszne. Odwróć się jeszcze raz, to pozwę cię o molestowanie!
- Dobra, spokojnie tylko żartowałem. Podać ci twoją walizkę?
-Nie dzięki, sama sobie poradzę. Coldy, możesz mi podać cokolwiek do ubrania?
Coldy uśmiechnęła się niesamowicie szeroko.
-O rany pewnie! Już mam wizje. To podepniemy bluzkę, wsadzimy cię w szpilki, a do tego…
-Coldy, błagam szybciej!
-Już mam!- podskoczyła do swojej walizki i zaraz była koło mnie.- Myślę, że mamy ten sam rozmiar.
Wzięłam do ręki jaskrawo różową spódniczkę mini. Mogłam się tego spodziewać.
-A gdzie jest moja walizka?
-No wiesz, nie znalazłam tam nic ciekawego, więc zrobiłam sobie z niej siedzisko. Ale tu jest strasznie stromo i jak chciałam sobie usiąść to tak jakoś kopnęłam ją- tu czule zerknęła na swoje szpilki sprawdzając, czy nic im nie jest-a ona wpadła do tamtej rzeczki…
-Co?- odparłam zaskoczona. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy.
-Mogę się odwrócić?- Zapytał Marcos
-Nie! – mimo, że miałam na sobie spódniczkę Coldy, czułam się naga. Była taka krótka!
-Oj nie przesadzaj Sophie! Marcos spójrz i oceń moje dzieło! – mówiąc to w ostatniej chwili zdążyła mi jeszcze rozpuścić włosy.
Marcos się odwrócił i ……
-No wiesz….. chyba widzę klona Coldy….
-Tak się czuje – powiedziałam mu zbierając włosy w kucyk. – I co teraz? Nie mamy ani transportu, ani ja nie mam ubrań…
-Spokojnie damy sobie radę. W końcu i tak jechaliśmy na obóz przetrwania! – Marcos chyba starał się zrobić dobrą minę do złej gry.
Wiem co napisałabym Danielowi. "Dlaczego ja?!"
-Która godzina?- spytałam łamiącym się głosem.
-Już sprawdzam- Coldy wyciągnęła telefon, przejrzała się w nim, puściła oczko i wreszcie sprawdziła godzinę- Jest 15:50, a co?
-No właśnie, przecież już nigdzie nam się nie spieszy!- krzyknął Marcos
-Ojej, Marcosik się zdenerwował. Spokojnie tygrysie!- Coldy najwyraźniej świetnie się bawiła.
Jednak Marcos już jej nie słuchał. Po raz setny wbiegł na górkę i sprawdzał czy pociąg nie wraca.
-Podaj mi mój plecak.
-Ale on jest taki duży i ciężki i sorki, ale brzydki….
-Podaj go!!!!
Coldy szybciutko przyciągnęła mi plecak.
-Dzięki-powiedziałam.
Szybko wyciągnęłam z torby jeden z termosów. Mam nadzieje, że rodzina mi wybaczy, ale musze wypić herbatę już teraz. Nie wytrzymam do 17!!!Już po pierwszym łyku poczułam się o niebo lepiej.
-Zobaczcie co znalazłam!- Coldy pokazała biały telefon-O dostałam wiadomość. Od Daniela. Nie znam nikogo takiego. Napisze, żeby już mnie więcej nie nękał.
Albo mi się wydaje, albo to mój telefon! Ta dziewczyna zaraz zniszczy moją przyjaźń z Danielem. Marcos właśnie do nas podchodził, ale nie mogłam liczyć na jego pomoc.
-Nie znam cie, może się odczep, ja tu się świetnie bawię- Coldy mówiła głośno co pisze- i wyś…..
-Nie!!!!!-krzyknęłam i szarpnęłam się mocno, żeby móc wstać.
O dziwo głazy puściły. Upadłam na Coldy(przez przypadek) i w ten sposób odebrałam jej telefon. Zdążyłam w samą porę. Uśmiechnęłam się triumfalnie i odwróciłam w stronę Marcosa, żeby wytłumaczyć mu o co chodziło.
-Zobacz jednak kamienie puściły- powiedziałam gdy już stałam do niego twarzą.
Marcos miał strasznie, strasznie zdziwioną minę. Oczy szeroko otwarte i w ogóle.
-Co jest zobaczyłeś ducha?- spytałam
-Em, Sophie…- Powiedziała Coldy z uśmieszkiem i pokazała na miejsce, gdzie jeszcze niedawno byłam uwięziona.
Leżały tam podarte spodnie. Mina mi pobladła. Spojrzałam na moje nogi. Stałam w samych koronkowych majteczkach. W jednej chwili wydałam z siebie taki pisk, że na pewno ludzie w naszym pociągu też to usłyszeli.
-Marcos odwróć się, JUŻ!!!!!- Wrzasnęłam.
-Okej, okej!- Marcos szybko odwrócił się do mnie plecami.-Ale jak ci się podobam wystarczyło powiedzieć, a nie od razu się rozbierać- żartował sobie.
-Ha, ha bardzo śmieszne. Odwróć się jeszcze raz, to pozwę cię o molestowanie!
- Dobra, spokojnie tylko żartowałem. Podać ci twoją walizkę?
-Nie dzięki, sama sobie poradzę. Coldy, możesz mi podać cokolwiek do ubrania?
Coldy uśmiechnęła się niesamowicie szeroko.
-O rany pewnie! Już mam wizje. To podepniemy bluzkę, wsadzimy cię w szpilki, a do tego…
-Coldy, błagam szybciej!
-Już mam!- podskoczyła do swojej walizki i zaraz była koło mnie.- Myślę, że mamy ten sam rozmiar.
Wzięłam do ręki jaskrawo różową spódniczkę mini. Mogłam się tego spodziewać.
-A gdzie jest moja walizka?
-No wiesz, nie znalazłam tam nic ciekawego, więc zrobiłam sobie z niej siedzisko. Ale tu jest strasznie stromo i jak chciałam sobie usiąść to tak jakoś kopnęłam ją- tu czule zerknęła na swoje szpilki sprawdzając, czy nic im nie jest-a ona wpadła do tamtej rzeczki…
-Co?- odparłam zaskoczona. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy.
-Mogę się odwrócić?- Zapytał Marcos
-Nie! – mimo, że miałam na sobie spódniczkę Coldy, czułam się naga. Była taka krótka!
-Oj nie przesadzaj Sophie! Marcos spójrz i oceń moje dzieło! – mówiąc to w ostatniej chwili zdążyła mi jeszcze rozpuścić włosy.
Marcos się odwrócił i ……
-No wiesz….. chyba widzę klona Coldy….
-Tak się czuje – powiedziałam mu zbierając włosy w kucyk. – I co teraz? Nie mamy ani transportu, ani ja nie mam ubrań…
-Spokojnie damy sobie radę. W końcu i tak jechaliśmy na obóz przetrwania! – Marcos chyba starał się zrobić dobrą minę do złej gry.
Wiem co napisałabym Danielowi. "Dlaczego ja?!"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz