- Szefowo, musimy porozmawiać.
- Dobrze. O co chodzi, Marry?
- Emmm... No... Skończyłam te raporty które dostałam wczoraj iii...
- Och to wspaniale, wiedziałam że mogę na ciebie liczyć, kochana. Jesteś wspaniałą pracownicą. Jak to dobrze że przyszłaś, bo mam kilka nowych pomysłów. Na przykład zmieńmy sposób podziału pracowników. A i może... musimy ustalić jakiś sposób na premie świąteczne, nie sądzisz?
- Ale szefowo, jest połowa lipca, a tak wogóle to...
- Nie zamierzam czekać do ostatniej chwili. A wracając do tych spraw, to ktoś znowu wytoczył proces naszemu klientowi, wiesz, temu Wilkinsowi. Jest strasznie bogaty więc to nic dziwnego że ludzie chcą jego fortuny. A i mam super pomysł *chwila na wstrzymanie oddechu* zmieńmy nasz szyld z żółto fioletowego na różowy, żeby był taki sweet! O dokładnie jak moje paznokcie *pokazuje 10 brokatowo różowych paznokci z poprzyklejanymi króliczkami i kwiatkami*
- Są bardzo ładne, szefowo, ale ja...
- Tak sądzisz? To świetnie bo pomyślałam że może kazać wszytkim zrobić takie paznokcie, to byłby nasz znak rozpoznawczy, a panowie dostali by różowe krawaty z takimi sweet króliczkami!
- Nie sądzę by te dodatki pasowały do czegokolwiek, ale ja naprawdę..
- No to panom dodamy pod kolor spodnie od garnituru a paniom spódnice. O mam pomysł! Zamiast tych staromodnych plakietek przyczepimy wszystkim takie kwiatki *pokazuje papierowego słonecznika* i na nich będą imiona i nazwiska.
- Szefowo to...
- O poza tym przemalujemy ściany na jakiś lepszy kolor a i może kupimy puchate dywany, takie różowe, było by tu pięknie a no i może jeszcze na każdym biurku stał by pluszowy jednorożec. Lampki przyozdobione były by tęczami i może jeszcze o na ścianach damy kwiatki i króliczki, tak kocham króliczki, o było by cudownie, tylko jaki kolor ścian, jak myślisz?
- Ja...
- Masz rację różowe, różowego nigdy za wiele to taki modny kolor, co by tu jeszcze...? *myśli* O, no tak, poukładamy w kątach pokoi pluszaki, takie wielkie, słodkie, mięciutkie i puchate. O i przed każdym pokojem będzie puchaty sznurek.
- Puchate co?
- Puchaty sznurek, no wiesz te linki co są na galach i odgradzają celebrytów od fanów. A właśnie, w ramach promocji niech u nas zaśpiewa Justin Bieber, jest taki sławny i wszyscy go kochają jakby powiedzała Coll to taki fensy piosenkarz... O, może zorganizuję jego koncert w dzień jej powrotu z wycieczki, co? Chociaż nie, mogła by być za bardzo zmęczona. No to na następny dzień.
- O, a co do powrotu dzieci z kolonii, to miała pani od nich jakieś wiadomości?
- DZIECI!!! Coldy nie jest dzieckiem, to młoda dorosła, chociaż nie, teen's albo nastolatka to lepsze określenie.
- Ale miała pani od niej jakąś wiadomość?
- Nie, ale nie przejmuj się, na pewno za dobrze się bawią, a wracając do tego remontu, nie najpierw logo może umieścimy je na tęczy a z przodu taki bięgnący kotek? O, zobacz *pokazuje obrazek w komputerze*
to byłoby takie sweet!!! I co ty na to?
- Szefowo to chyba...
- Wiem, wiem trzeba dodać tam jeszcze brokat ,ale to tyko taki początek.
- Jest szefowa pewna że takie logo jest dobre dla firmy prawniczej?
- Co, nie podoba się? Włożyłam w nie tyle pracy i wysiłku *smutna minka* myślałam że jest idealne, myślałam że wszyscy będą zachwyceni... *chlip*
- Szefowo to nie tak ja chciałam tylko...
- JAK TO NIE TAK!!! PRZECIEŻ JA TAK SIĘ STARAŁAM, NIKT NAWET NIE DOCENIA MOJEJ PRACY! *chlip*
- Szefowo jest pani maprawdę wspaniała...
- Naprawdę? * pociąga nosem*
- Tak oczywiście... Poza tym proszę nie płakać bo się pani tusz rozmaże.
- Co? Gdzie? Jak? Mój tusz!!! O nie, to koniec potrzebuję lusterka nie chusteczek i płynu do demakijażu a zaraz skąd ja tu wezmę mój podkład i błyszczyk i róże i błyszczące cienie do powiek...! Aaa, to koniec, co ja zrobię z rozmazanym tuszem?!
- Szefowo tylko spokojnie, to tylko taki żarcik.
- Żarcik? Żarcik?! Ja tu od zmysłów odchodzę a ty mi mówisz że to żart? No nic mówi się trudno. A teraz przemyśl sprawę remontu i nikomu o tym nie mów, to ma być niespodzianka na jutrzejsze zabranie. No to papa!
- Ale, ale ja chciałam...
- Żadnego ale, mam dużo pracy.
Marry wychodzi z gabinetu szefowej
*** Podczas przerwy obiadowej***
- John próbowałam rozmawiać z szefową, ale ona wogóle nie słucha, a przecież tu chodzi o nasze dzieci!
- Ach, wiedziałem że nic z tego nie będzie. Ja z nią porozmawiam. Postawię sprawę jasno.
***Powrót z pracy - John za kierownicą smochodu***
- Ja nie wytrzymam, ta kobieta jest niemożliwa.
- Skarbie uważaj na drogę i powiedz co się dokładnie stało.
- *Głęboki wdech* Poszedłem do niej, zapytałem się co z Marcosem a ona że to nieważne i że mamy się teraz zająć jakimś remontem. O, na dodatek sypnęła we mnie brokatem.
- A to z tąd ten różowy poblask na koszuli
- To świństwo jeszcze tam jest?! *Zdejmuje jedną dłoń z kierownicy i zaczyna strzepywać różowe opiłki z koszuli*
- John patrz na drogę, jeszcze spowodujesz jakiś wypadek. Są godziny szczytu, o stłuczkę nie trudno.
- Dobrze już dobrze, ale jutro jeszcze raz spróbuję przemówić tej babie do rozumu.
- Idę z tobą. Jeszcze zrobisz coś czego będziesz żałował.
- A jak tam chcesz.
- Dobrze. O co chodzi, Marry?
- Emmm... No... Skończyłam te raporty które dostałam wczoraj iii...
- Och to wspaniale, wiedziałam że mogę na ciebie liczyć, kochana. Jesteś wspaniałą pracownicą. Jak to dobrze że przyszłaś, bo mam kilka nowych pomysłów. Na przykład zmieńmy sposób podziału pracowników. A i może... musimy ustalić jakiś sposób na premie świąteczne, nie sądzisz?
- Ale szefowo, jest połowa lipca, a tak wogóle to...
- Nie zamierzam czekać do ostatniej chwili. A wracając do tych spraw, to ktoś znowu wytoczył proces naszemu klientowi, wiesz, temu Wilkinsowi. Jest strasznie bogaty więc to nic dziwnego że ludzie chcą jego fortuny. A i mam super pomysł *chwila na wstrzymanie oddechu* zmieńmy nasz szyld z żółto fioletowego na różowy, żeby był taki sweet! O dokładnie jak moje paznokcie *pokazuje 10 brokatowo różowych paznokci z poprzyklejanymi króliczkami i kwiatkami*
- Są bardzo ładne, szefowo, ale ja...
- Tak sądzisz? To świetnie bo pomyślałam że może kazać wszytkim zrobić takie paznokcie, to byłby nasz znak rozpoznawczy, a panowie dostali by różowe krawaty z takimi sweet króliczkami!
- Nie sądzę by te dodatki pasowały do czegokolwiek, ale ja naprawdę..
- No to panom dodamy pod kolor spodnie od garnituru a paniom spódnice. O mam pomysł! Zamiast tych staromodnych plakietek przyczepimy wszystkim takie kwiatki *pokazuje papierowego słonecznika* i na nich będą imiona i nazwiska.
- Szefowo to...
- O poza tym przemalujemy ściany na jakiś lepszy kolor a i może kupimy puchate dywany, takie różowe, było by tu pięknie a no i może jeszcze na każdym biurku stał by pluszowy jednorożec. Lampki przyozdobione były by tęczami i może jeszcze o na ścianach damy kwiatki i króliczki, tak kocham króliczki, o było by cudownie, tylko jaki kolor ścian, jak myślisz?
- Ja...
- Masz rację różowe, różowego nigdy za wiele to taki modny kolor, co by tu jeszcze...? *myśli* O, no tak, poukładamy w kątach pokoi pluszaki, takie wielkie, słodkie, mięciutkie i puchate. O i przed każdym pokojem będzie puchaty sznurek.
- Puchate co?
- Puchaty sznurek, no wiesz te linki co są na galach i odgradzają celebrytów od fanów. A właśnie, w ramach promocji niech u nas zaśpiewa Justin Bieber, jest taki sławny i wszyscy go kochają jakby powiedzała Coll to taki fensy piosenkarz... O, może zorganizuję jego koncert w dzień jej powrotu z wycieczki, co? Chociaż nie, mogła by być za bardzo zmęczona. No to na następny dzień.
- O, a co do powrotu dzieci z kolonii, to miała pani od nich jakieś wiadomości?
- DZIECI!!! Coldy nie jest dzieckiem, to młoda dorosła, chociaż nie, teen's albo nastolatka to lepsze określenie.
- Ale miała pani od niej jakąś wiadomość?
- Nie, ale nie przejmuj się, na pewno za dobrze się bawią, a wracając do tego remontu, nie najpierw logo może umieścimy je na tęczy a z przodu taki bięgnący kotek? O, zobacz *pokazuje obrazek w komputerze*
- Szefowo to chyba...
- Wiem, wiem trzeba dodać tam jeszcze brokat ,ale to tyko taki początek.
- Jest szefowa pewna że takie logo jest dobre dla firmy prawniczej?
- Co, nie podoba się? Włożyłam w nie tyle pracy i wysiłku *smutna minka* myślałam że jest idealne, myślałam że wszyscy będą zachwyceni... *chlip*
- Szefowo to nie tak ja chciałam tylko...
- JAK TO NIE TAK!!! PRZECIEŻ JA TAK SIĘ STARAŁAM, NIKT NAWET NIE DOCENIA MOJEJ PRACY! *chlip*
- Szefowo jest pani maprawdę wspaniała...
- Naprawdę? * pociąga nosem*
- Tak oczywiście... Poza tym proszę nie płakać bo się pani tusz rozmaże.
- Co? Gdzie? Jak? Mój tusz!!! O nie, to koniec potrzebuję lusterka nie chusteczek i płynu do demakijażu a zaraz skąd ja tu wezmę mój podkład i błyszczyk i róże i błyszczące cienie do powiek...! Aaa, to koniec, co ja zrobię z rozmazanym tuszem?!
- Szefowo tylko spokojnie, to tylko taki żarcik.
- Żarcik? Żarcik?! Ja tu od zmysłów odchodzę a ty mi mówisz że to żart? No nic mówi się trudno. A teraz przemyśl sprawę remontu i nikomu o tym nie mów, to ma być niespodzianka na jutrzejsze zabranie. No to papa!
- Ale, ale ja chciałam...
- Żadnego ale, mam dużo pracy.
Marry wychodzi z gabinetu szefowej
*** Podczas przerwy obiadowej***
- John próbowałam rozmawiać z szefową, ale ona wogóle nie słucha, a przecież tu chodzi o nasze dzieci!
- Ach, wiedziałem że nic z tego nie będzie. Ja z nią porozmawiam. Postawię sprawę jasno.
***Powrót z pracy - John za kierownicą smochodu***
- Ja nie wytrzymam, ta kobieta jest niemożliwa.
- Skarbie uważaj na drogę i powiedz co się dokładnie stało.
- *Głęboki wdech* Poszedłem do niej, zapytałem się co z Marcosem a ona że to nieważne i że mamy się teraz zająć jakimś remontem. O, na dodatek sypnęła we mnie brokatem.
- A to z tąd ten różowy poblask na koszuli
- To świństwo jeszcze tam jest?! *Zdejmuje jedną dłoń z kierownicy i zaczyna strzepywać różowe opiłki z koszuli*
- John patrz na drogę, jeszcze spowodujesz jakiś wypadek. Są godziny szczytu, o stłuczkę nie trudno.
- Dobrze już dobrze, ale jutro jeszcze raz spróbuję przemówić tej babie do rozumu.
- Idę z tobą. Jeszcze zrobisz coś czego będziesz żałował.
- A jak tam chcesz.