Było już bardzo późno,a Coldy nadal nie było. Zaczynałam się o nią martwić. Chyba była na ognisku, ale ta cała Nina ją zabrała. Matt mówił, że to straszna zołza i lepiej na nią uważać. Położyłam się w łóżku i liczyłam liście herbaty.1,2,3,4....46,47, kiedy byłam koło 50,drzwi do domu otworzyły się na oścież i do środka weszła Coldy z jakimś chłopakiem, głośno śpiewając i śmiejąc się.
-Coldy, kto to jest? - zapytałam podejżliwie.
-To jest Ricky, mój nowy chłopak - uśmiechnęła się i zarzuciła mu ręce na szyję.
-A co on tu robi?
-Jak to co? Był taki emo,że mnie odprowadził.-Powiedziała i upadła na podłgę.
-O rany, Coldy, nic ci nie jest?!-Zerwałam się z łóżka i podbiegłam,żeby pomóc jej wstać.-Położę cię do łóżka,ok?-Odłożyłam blondynkę na miejsce.
-A mną też się zaopiekujesz?-Zapytał z obrzydliwym uśmiechem nowy wybranek Coldy.
-Oczywiście-powiedziałam łapiąc go za ramię i wypychając za drzwi-teraz ci lepiej?-krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami.
Kiedy się odwróciłam,Coldy już spała w najlepsze.Dobra,teraz jej nie obudze, ale jutro się z nią policzę,pomyślałam kładąc się do łóżka.
Gdy się obudziłam,Coldy nadal spała.Poszłam do łazienki, umyłam się i ubrałam.Kiedy wróciłam spróbowałam obódzić blondynkę.Po paru minutach wreszcie podniosła głowę i pierwsze co zrobiła,to zerwała się z łóżka i pognała do łazienki,gdzie miała bliższe spodkanie z ubikacją.Gdy wróciła zasypałam ją pytaniami:
-Gdzie byłaś?
-Na imprezie u Niny.
-Dlaczego tak długo nie wracałaś?Martwiłam się o ciebie.
-Naprawdę?To takie sweet...emo...sweet...nie,miało być emo...tak,emo.Wiesz Sophie ja i moji nowi emo przyjaciele super się bawiliśmy,Nina dała mi coś do picia, po czym miałam się poczuć lepiej,bo w radiu powiedzieli, że dzisiaj gra DJ Marco i wiesz, wspomnienia.....-dramatycznie przerwała- ale już mi lepiej. Ide się przyszykować,chyba ci nie mówiłam, ale mam nowego chłopaka,musisz go poznać!
-Tak, poznałam go wczoraj.
-Naprawdę! To sweet..,sory, emo!Jakby cię zostawił Matt, to w mojej nowej emo paczce jest taki Kyle,nawet by do ciebie pasował.
-Dzięki Coldy, ale tego co jest między mną a Mattem nie da się zniszczyś-chyba,że można zniszczyć brak uczuć,pomyślałam.
-Jakie to emo!-Już miała wejść do łazienki,ale w ostatniej chwili zatrzymała się i odwróciła do mnie. - Wiesz może co będziemy dzisiaj robić?Bo jakbyśmy nic nie mieli w planach to może Nina pozwoliłaby mi cię przedstawić.
-Chyba idziemy na spływ kajakowy.
-Oh...nic nie szkodzi na pewno będzie fancy...myślisz,że mogę jeszcze mówić fancy?
-Wydaje mi się,że tak...chyba. Idę na śniadanie,zająć ci miejsce?
-Dzięki,to bardzo emo-rozpromieniła się jeszcze bardziej-za niedługo przyjdę!!!
Szybko wyszłam z domku.Odkąd Coldy postanowiła zmienić wygląd zaczynam się mieszać. Ciągle tylko sweet,emo,sweet,emo,sweet,emo, sama już niewiem jak jest poprawnie!!!
W drodze na stołówkę spotkałam Matta. Marcos szedł kilkanaście kroków za nim rozmawiając z Maggie. Na śniadanie były kanapki i herbata(swoją drogą za krótko parzona).Wszyscy już kończyli,kiedy Coldy weszła do środka. Zaczęła iść w naszym kierunku,ale w ostatniej chwili zawołała ją Nina.Coldy stała przez chwilę zakłopotana, potem szepnęła do nas "sorki" i podeszła do stolika nowych przyjaciół.
-Stało się coś o czym nie wiem?-Zapytał Matt.
-Nic takiego, tylko Coldy zaczęła przyjaźnić się z tamtą grupką,wczoraj na ich imprezie się upiła, a tamten chłopak w czarnych włosach siedzący koło niej to jej nowy chłopak.
Matt gwizdnął przeciągle.
-No to trochę sporo jak na jeden wieczór.
-Nie rozumiem, jeden wieczór z zycia Coldy ma w sobie więcej przygód niż pół mojego życia.
-Niektórzy tak mają. Chodź,zaraz zacznie się spływ kajakowy.
Wstaliśmy od stołu i wyszliśmy ze stołówki. Poszłam za Mattem nad rzekę,przy której wszyscy mieliśmy się spodkać. W tym miejscu nie było koło niej drzew tylko średniej wielkości łąka. Poczekaliśmy,aż wszyscy dojdą, a potem jeden z opiekunów zaczął nam wyjaśniać jak się pływa kajakiem.
-Będziecie płynąć w parach chłopak i dziewczyna, oczywiście wszystko na wyścigi.pierwsza para,która dopłynie do mety do końca obozu nie będzie musiała pełnić żadnego dyżuru. Przegrana para, no cóż będzie wykonywać dyżury pary wygranej. Ten spływ jest sprawdzeniem,ile dały wam nasze treningi i ćwiczenia.Ale spokojnie, najwyżej będziecie musieli pilnować obozu przed atakiem niedźwiedzi-tu urwał,ale widząc nasze pżerażone miny powiedział-spokojnie dzieciaki,żartowałem. Ok, popłyniecie w trzech turach.Ta rzeka jest szeroka, ale nie na tyle,żeby wszyscy mogli płynąć naraz. Potem najgorsi i najlepsi z wszystkich spływów będą walczyć o miejsce. Dobierzcie się w pary i niech 5 par podejdzie po kajaki.
Oczywiście byłam w parze z Mattem.Podeszliśmy po kajak, a razem z nami podeszli Coldy z swoim chłopakiem(chyba Rickim),Marcos z Meggie, Nina z chłopakiem,który z tego co usłyszałam miał na imię Kyle(i Coldy chciała mnie z nim związać, fuj!) i dziewczyna imieniem Fiona z chłopakiem o imieniu Rupert. Wzieliśmy sprzęt i podeszliśmy do rzeki.
Kiedy wszyscy znaleźli się już na rzece,opiekun podniusł ręke. Ustawiliśmy się w równej lini, a wtedy opiekun opuścił ręke, gwizdając przy tym w gwizdek.Wszyscy jednocześnie ruszyliśmy. Mieliśmy na początku z Mattem trudność z dobraniem odpowiedziego tępa. Tylko Nina z partnerem od razu ruszyli na przód.Byliśmy kawałek za nimi. Za nami była Coldy, która starała się skoordynować ruch z ruchem swojego chłopaka, na równi z kajakiem Marcosa w którym Maggie gorączkowo machała wiosłem krzycząc "Marcos, szybciej bo przegramy z tym emo dziwakiem!". Marcos chyba tego nie usłyszał(albo udawał,że tak jest) i starał się wytłumaczyć Maggie,że takie wiosłowanie nic nie da. Na samym końcu była Fiona z Rupertem, którzy nie mogli zacząć płynąć do przodu i ciągle kręcili się w kółko. W końcy Coldy i Ricky zaczęłi płynąć coraz lepiej i w końcu nas wyprzedzili. Nie zależało mi na zwycięstwie,ale nie chciałam przegrać,więc zaczeliśmy płynąć z Mattem trochę szybciej. Na przodzie kajak Coldy prawie dogonił kajak Niny,już mieli ich wyprzedzać, kiedy kajak Coldy nagle przechylił się, fundując Coldy i Rickiemu niespodziewaną kąpiel.
-Coldy nic ci nie jest!?-Krzyknęłam przestraszona.
Blondynka po paru sekundach wypłynęła na powierzchnię,a zaraz po niej pokazał się Ricky.Podpłynęli do przewróconego kajaka i chwycili się go.
-Nic ci nie jest?-Zapytałam znowu.
-Chyba nie, ale to było takie nie emo!
-Spokojnie dzieciaki, płyńcie dalej, ratownik już ich wyciąga.
Dopłynęliśmy jako dródzy, za nami kajak Marcosa, a na końcu kajak Fiony.Coldy nie była brana pod uwagę przez ten wypadek. Kiedy znalazła się na brzegu podbiegłam do niej.
-Jak się czujesz?
-Bardzo nie emo!-Powiedziała z smutną miną, co potęgował rozmazany makijaż.
Teraz Coldy wyglądała jak prawdziwy buntownik! Usiadłam koło niej i razem oglądałyśmy zmagania pozostałych grup.
-Wiesz co się stało?
-Nie mam różowego pojęcia...albo czarnego?
Kiedy to mówiła obok nas przechodziła Nina.
-Emo-girl nic ci nie jest? To straszne, co się stało, ale widocznie tak musiało być.-Powiedziała tłumiąc śmiech.-Życz mi szczęścia, idę walczyć o 1 miejsce!
-Pewnie, trzymam kciuki!!!-Rozpromieniła się blondynka.
Po chwili wyścig się zaczął. Nina i Kyle płynęli na przodzie. Jednak po chwili zbliżył się do nich kajak, w którym płynął napakowany chłopak z czarnowłosą dziewczyną. Ich kajak w chwili podpłynięcia do kajaku Niny zachwiał się, ale chłopakowi udało się wyprowadzić go na równię i po chwili to kajak Niny płynął do góry dnem. Wściekła dziewczyna wypłynęła na powierzchnię i zaczęła rozrzalona krzyczeć:
-To nie sprawiedliwe!!!! On pewnie zarzywał doping!!! Niech mnie ktoś z tąd wyciągnie.
Ratownik wyciągnął ją i Kylea na brzeg. Kiedy przechodzili koło nas powiedziałam do niej:
-Co za przykry wypadek!!!Ale widocznie tak musiało być!
Nina spojrzała na mnie nienawistnym wzrokiem i poszła dalej. Coldy wstała i pobiegła za nią. Zawody się skończyły(Fiona nie była ostatnia) i wszyscy ruszyli w kierunku obozu. Pływaliśmy chyba ok.3 godzin. Chwila wolnego i obiad. Oby znów nie było pierogów!!!
-Coldy, kto to jest? - zapytałam podejżliwie.
-To jest Ricky, mój nowy chłopak - uśmiechnęła się i zarzuciła mu ręce na szyję.
-A co on tu robi?
-Jak to co? Był taki emo,że mnie odprowadził.-Powiedziała i upadła na podłgę.
-O rany, Coldy, nic ci nie jest?!-Zerwałam się z łóżka i podbiegłam,żeby pomóc jej wstać.-Położę cię do łóżka,ok?-Odłożyłam blondynkę na miejsce.
-A mną też się zaopiekujesz?-Zapytał z obrzydliwym uśmiechem nowy wybranek Coldy.
-Oczywiście-powiedziałam łapiąc go za ramię i wypychając za drzwi-teraz ci lepiej?-krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami.
Kiedy się odwróciłam,Coldy już spała w najlepsze.Dobra,teraz jej nie obudze, ale jutro się z nią policzę,pomyślałam kładąc się do łóżka.
Gdy się obudziłam,Coldy nadal spała.Poszłam do łazienki, umyłam się i ubrałam.Kiedy wróciłam spróbowałam obódzić blondynkę.Po paru minutach wreszcie podniosła głowę i pierwsze co zrobiła,to zerwała się z łóżka i pognała do łazienki,gdzie miała bliższe spodkanie z ubikacją.Gdy wróciła zasypałam ją pytaniami:
-Gdzie byłaś?
-Na imprezie u Niny.
-Dlaczego tak długo nie wracałaś?Martwiłam się o ciebie.
-Naprawdę?To takie sweet...emo...sweet...nie,miało być emo...tak,emo.Wiesz Sophie ja i moji nowi emo przyjaciele super się bawiliśmy,Nina dała mi coś do picia, po czym miałam się poczuć lepiej,bo w radiu powiedzieli, że dzisiaj gra DJ Marco i wiesz, wspomnienia.....-dramatycznie przerwała- ale już mi lepiej. Ide się przyszykować,chyba ci nie mówiłam, ale mam nowego chłopaka,musisz go poznać!
-Tak, poznałam go wczoraj.
-Naprawdę! To sweet..,sory, emo!Jakby cię zostawił Matt, to w mojej nowej emo paczce jest taki Kyle,nawet by do ciebie pasował.
-Dzięki Coldy, ale tego co jest między mną a Mattem nie da się zniszczyś-chyba,że można zniszczyć brak uczuć,pomyślałam.
-Jakie to emo!-Już miała wejść do łazienki,ale w ostatniej chwili zatrzymała się i odwróciła do mnie. - Wiesz może co będziemy dzisiaj robić?Bo jakbyśmy nic nie mieli w planach to może Nina pozwoliłaby mi cię przedstawić.
-Chyba idziemy na spływ kajakowy.
-Oh...nic nie szkodzi na pewno będzie fancy...myślisz,że mogę jeszcze mówić fancy?
-Wydaje mi się,że tak...chyba. Idę na śniadanie,zająć ci miejsce?
-Dzięki,to bardzo emo-rozpromieniła się jeszcze bardziej-za niedługo przyjdę!!!
Szybko wyszłam z domku.Odkąd Coldy postanowiła zmienić wygląd zaczynam się mieszać. Ciągle tylko sweet,emo,sweet,emo,sweet,emo, sama już niewiem jak jest poprawnie!!!
W drodze na stołówkę spotkałam Matta. Marcos szedł kilkanaście kroków za nim rozmawiając z Maggie. Na śniadanie były kanapki i herbata(swoją drogą za krótko parzona).Wszyscy już kończyli,kiedy Coldy weszła do środka. Zaczęła iść w naszym kierunku,ale w ostatniej chwili zawołała ją Nina.Coldy stała przez chwilę zakłopotana, potem szepnęła do nas "sorki" i podeszła do stolika nowych przyjaciół.
-Stało się coś o czym nie wiem?-Zapytał Matt.
-Nic takiego, tylko Coldy zaczęła przyjaźnić się z tamtą grupką,wczoraj na ich imprezie się upiła, a tamten chłopak w czarnych włosach siedzący koło niej to jej nowy chłopak.
Matt gwizdnął przeciągle.
-No to trochę sporo jak na jeden wieczór.
-Nie rozumiem, jeden wieczór z zycia Coldy ma w sobie więcej przygód niż pół mojego życia.
-Niektórzy tak mają. Chodź,zaraz zacznie się spływ kajakowy.
Wstaliśmy od stołu i wyszliśmy ze stołówki. Poszłam za Mattem nad rzekę,przy której wszyscy mieliśmy się spodkać. W tym miejscu nie było koło niej drzew tylko średniej wielkości łąka. Poczekaliśmy,aż wszyscy dojdą, a potem jeden z opiekunów zaczął nam wyjaśniać jak się pływa kajakiem.
-Będziecie płynąć w parach chłopak i dziewczyna, oczywiście wszystko na wyścigi.pierwsza para,która dopłynie do mety do końca obozu nie będzie musiała pełnić żadnego dyżuru. Przegrana para, no cóż będzie wykonywać dyżury pary wygranej. Ten spływ jest sprawdzeniem,ile dały wam nasze treningi i ćwiczenia.Ale spokojnie, najwyżej będziecie musieli pilnować obozu przed atakiem niedźwiedzi-tu urwał,ale widząc nasze pżerażone miny powiedział-spokojnie dzieciaki,żartowałem. Ok, popłyniecie w trzech turach.Ta rzeka jest szeroka, ale nie na tyle,żeby wszyscy mogli płynąć naraz. Potem najgorsi i najlepsi z wszystkich spływów będą walczyć o miejsce. Dobierzcie się w pary i niech 5 par podejdzie po kajaki.
Oczywiście byłam w parze z Mattem.Podeszliśmy po kajak, a razem z nami podeszli Coldy z swoim chłopakiem(chyba Rickim),Marcos z Meggie, Nina z chłopakiem,który z tego co usłyszałam miał na imię Kyle(i Coldy chciała mnie z nim związać, fuj!) i dziewczyna imieniem Fiona z chłopakiem o imieniu Rupert. Wzieliśmy sprzęt i podeszliśmy do rzeki.
Kiedy wszyscy znaleźli się już na rzece,opiekun podniusł ręke. Ustawiliśmy się w równej lini, a wtedy opiekun opuścił ręke, gwizdając przy tym w gwizdek.Wszyscy jednocześnie ruszyliśmy. Mieliśmy na początku z Mattem trudność z dobraniem odpowiedziego tępa. Tylko Nina z partnerem od razu ruszyli na przód.Byliśmy kawałek za nimi. Za nami była Coldy, która starała się skoordynować ruch z ruchem swojego chłopaka, na równi z kajakiem Marcosa w którym Maggie gorączkowo machała wiosłem krzycząc "Marcos, szybciej bo przegramy z tym emo dziwakiem!". Marcos chyba tego nie usłyszał(albo udawał,że tak jest) i starał się wytłumaczyć Maggie,że takie wiosłowanie nic nie da. Na samym końcu była Fiona z Rupertem, którzy nie mogli zacząć płynąć do przodu i ciągle kręcili się w kółko. W końcy Coldy i Ricky zaczęłi płynąć coraz lepiej i w końcu nas wyprzedzili. Nie zależało mi na zwycięstwie,ale nie chciałam przegrać,więc zaczeliśmy płynąć z Mattem trochę szybciej. Na przodzie kajak Coldy prawie dogonił kajak Niny,już mieli ich wyprzedzać, kiedy kajak Coldy nagle przechylił się, fundując Coldy i Rickiemu niespodziewaną kąpiel.
-Coldy nic ci nie jest!?-Krzyknęłam przestraszona.
Blondynka po paru sekundach wypłynęła na powierzchnię,a zaraz po niej pokazał się Ricky.Podpłynęli do przewróconego kajaka i chwycili się go.
-Nic ci nie jest?-Zapytałam znowu.
-Chyba nie, ale to było takie nie emo!
-Spokojnie dzieciaki, płyńcie dalej, ratownik już ich wyciąga.
Dopłynęliśmy jako dródzy, za nami kajak Marcosa, a na końcu kajak Fiony.Coldy nie była brana pod uwagę przez ten wypadek. Kiedy znalazła się na brzegu podbiegłam do niej.
-Jak się czujesz?
-Bardzo nie emo!-Powiedziała z smutną miną, co potęgował rozmazany makijaż.
Teraz Coldy wyglądała jak prawdziwy buntownik! Usiadłam koło niej i razem oglądałyśmy zmagania pozostałych grup.
-Wiesz co się stało?
-Nie mam różowego pojęcia...albo czarnego?
Kiedy to mówiła obok nas przechodziła Nina.
-Emo-girl nic ci nie jest? To straszne, co się stało, ale widocznie tak musiało być.-Powiedziała tłumiąc śmiech.-Życz mi szczęścia, idę walczyć o 1 miejsce!
-Pewnie, trzymam kciuki!!!-Rozpromieniła się blondynka.
Po chwili wyścig się zaczął. Nina i Kyle płynęli na przodzie. Jednak po chwili zbliżył się do nich kajak, w którym płynął napakowany chłopak z czarnowłosą dziewczyną. Ich kajak w chwili podpłynięcia do kajaku Niny zachwiał się, ale chłopakowi udało się wyprowadzić go na równię i po chwili to kajak Niny płynął do góry dnem. Wściekła dziewczyna wypłynęła na powierzchnię i zaczęła rozrzalona krzyczeć:
-To nie sprawiedliwe!!!! On pewnie zarzywał doping!!! Niech mnie ktoś z tąd wyciągnie.
Ratownik wyciągnął ją i Kylea na brzeg. Kiedy przechodzili koło nas powiedziałam do niej:
-Co za przykry wypadek!!!Ale widocznie tak musiało być!
Nina spojrzała na mnie nienawistnym wzrokiem i poszła dalej. Coldy wstała i pobiegła za nią. Zawody się skończyły(Fiona nie była ostatnia) i wszyscy ruszyli w kierunku obozu. Pływaliśmy chyba ok.3 godzin. Chwila wolnego i obiad. Oby znów nie było pierogów!!!
