Obudził mnie dźwięk kroków, oraz szurania. Kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam Coldy, która biegając po pokoju przymierzała kolejne bluzki.
-Cześć Coldy, co robisz? - zapytałam zdziwiona
-Szukam idealnej emo bluzki, takiej żeby zapadła ludziom z obozu w pamięć, ale żeby mama na peronie nie uznała jej za ekstrawagancką.
Racja, dzisiaj powrót do domu.Ten czas minął tak szybko, że nawet nie zauważyłam kiedy.Pogrążona w nostalgicznych rozmyślaniach wstałam z łóżka i wzięłam do ręki stertę ubrań Coldy.
-Może najpierw uprzątniemy te ubrania,które definitywnie odrzuciłaś? Później nie zdąrzysz z pakowaniem!
Coldy przyznała mi rację i razem spakowałyśmy większość ciuchów.Potem poszłam się ubrać,a w tym czasie Coldy nadal się zastanawiała.Wychodząc z łazienki, wzięłam przy okazji ubrania leżące obok drzwi.
-Skąd ty wogóle masz tyle "emo" ciuchów?
-Musiałam przefarbować moje stare nie emo ciuchy. Podczas dyżuru w kuchni zauważyłam czarny barwnik spożywczy.Wystarczyło,że do prania wlałam buteleczkę i gotowe!!!!!-Powiedziała z entuzjazmem.
-To wspaniale-nie podzielałam jej entuzjazmu.Po chwili coś do mnie dotarło i pobiegłam do walizki, gdzie leżały ubrania z ostatnich prań.Tak jak przypuszczałam moje bluzki były kompletnie zniszczone!!!
-COLDY!!!!!!-krzyknęłam głośno-Coś ty zrobiła!!! To były moje najnowsze bluzki!!!
-Wiesz, żeby być piękną trzeba cierpieć, Nina mówiła.....
-Ja nie potrzebuje zmieniać wyglądu.Zresztą cała ta sytuacja jest denerwująca!!!Przecież zmieniłaś się z tego co pamiętam dla Marcosa, a potem łażąc w "emo"ciuchach pokazujesz wszystkim, że za nim nie przepadasz!!!Zostawiłaś mnie i Matta dla jakiejś obcej dziewczyny, a potem na siłę wpychasz nas w jej towarzystwo, nie przejmując się tym,że gdy ledwo odchodzimy już zaczyna o nas plotkować!!!Szczerze ci powiem, że wolałam Coldy. która jechała ze mną na obóz niż tą, z którą muszę wracać.-Wygarnęłam jej zdenerwowana.-Kiedy już zdecydujesz kim chcesz być i z kim trzymać to daj znać.A na razie zostaw mnie w spokoju!
Może za bardzo poniosły mnie nerwy, ale atmosfera w naszej grupie swego czasu stała się bardzo toksyczna.Byłam gotowa nawet pogodzić się z Marcosem, byleby tylko znowu było tak fajnie jak kiedyś. Z trudem to przyznaje, ale podobało mi się.Nie tylko na obozie,ale też podczas próby dostania się na niego.Oczywiście nikt się o tym nie dowie, a i tak nie ma to znaczenia, bo dopóki Coldy i Marcos będą na siebie obrażeni to nici z dalszych przygód.
Zaczęłam się pakować i skończyłam akurat kiedy trzeba było iść na śniadanie.Przy jedzeniu cały czas siedzieliśmy z Mattem cicho.Coldy poszła do stolika Niny.Marcos siedział w stoliku koło naszego i pomimo tego,że i my i on siedzieliśmy sami,nie dosiadł się.Po śniadaniu poszłam sprawdzić,czy niczego nie zostawiłam w domku i kiedy usłyszałam gwizdek opiekuna obwieszczający porę wyjścia z domków wzięłam walizki i wyszłam na zewnątrz.Dzięki temu, że wujek Matta jest burmistrzem największego miasteczka w okolicy, nie musieliśmy iść na dworzec kolejowy oddalony o ok. 5 km, tylko wsiadaliśmy na specjalnym, tymczasowym peronie, z którego korzysta ten obóz.
Dopiero po dotarciu na peron, ludzie zaczęli się nieśmiało żegnać.Gdy opiekun ogłosił,że do przyjazdu pociągu zostało 8 minut wszyscy rzucili się w wir pożegnań.
-Dzięki za wspaniale spędzony czas, będzie mi ciebie brakować-powiedziała do mnie jakaś nieznajoma dziewczyna ze łzami w oczach.
-Ta, ja też będę tęsknić-powiedziałam i ostrożnie się odsunęłam.
Jeszcze trzy osoby podziękowały mi za wspólnie spędzony czas.Kiedy dziewczyna numer cztery odchodziła, zauważyłam,że do Marcosa, który żegna się z jakimś chłopakiem podeszła Maggie.Klepnęła go po ramieniu,a kiedy się odwrócił znienacka pocałowała go w policzek i odeszła.Właśnie, dawno jej nie widziałam.Ciekawe gdzie się podziewała?Może po koszu od Marcosa zamknęła się w doku i nie wychodziła do teraz?To całkiem prawdopodobne.
Kiedy tak rozmyślałam, podszedł do mnie Matt.Nie wiedziałam co powiedzieć.Przez ten czas naprawdę go polubiłam i smutno mi było się rozstawać.
-Cóż...dzięki za wszystko.I za wspólne przygody i za udawanie mojego chłopaka.-Uśmiechnęłam się do niego.
-Szkoda,że to już koniec obozu.To dla ciebie - podał mi rysunek na którym byłam ja i jego podpis.-na pamiątkę.
-Matt,dziękuje, jest wspaniały!-Wzięłam jego notes i ołówek do ręki i zapisałam w nim swój numer, e-mail i adres. - Gdybyś był w naszym mieście to daj znać chętnie się spotkam-powiedziałam oddając mu notes i ołówek.
-Dzięki.To co, cześć - uśmiechnął się do mnie i podał rękę.
-Cześć - odwzajemniłam uśmiech i wymieniłam z nim uścisk dłoni.
Pociąg wjeżdżał na peron.Już miałam puścić Matta, gdy zauważyłam,że w naszą stronę idzie Marcos,więc szybko puściłam trzymaną w drugiej ręce torbę, objęłam Matta i go pocałowałam. Jednak Morcos jakby specjalnie szedł powoli, więc musiałam przestać całować Matta i po prostu się do niego przytuliłam. W końcu Marcos wreszcie sobie poszedł.
-To była ostatnia akcja.
-Myślisz,że powinniśmy mu powiedzieć,że to wszystko to tylko ściema-zapytał Matt.
-Może niech żyje w nieświadomości. W końcu i tak raczej nieprędko się zobaczycie, może wtedy on nie będzie pamiętał i nie trzeba będzie udawać.
-Dobra, lepiej idź zająć dobre miejsce, bo zaraz wszystko będzie pozajmowane.
Matt pomógł mi wnieść walizkę do pociągu,ostatni raz się pożegnaliśmy i odszedł w kierunku auta wujków.Na szczęście siedziałam sama w przedziale.Jednak po chwili drzwi otworzyły się i zauważyłam w nich Coldy,która weszła i bez słowa zajęła miejsce.Była ubrana w czarną bluzkę i...różową spódniczkę.Tuż przed odjazdem pociągu do przedziału wszedł Marcos.Spojrzał na nas i również bez słowa usiadł.
-Nigdzie indziej nie było miejsca?-Zapytałam ironicznie.
Marcos pokiwał twierdząco głową i założył słuchawki na uszy.
Pociąg ruszył,a my w oddali zostawiamy największą(w moim wypadku)przygodę życia.
-Cześć Coldy, co robisz? - zapytałam zdziwiona
-Szukam idealnej emo bluzki, takiej żeby zapadła ludziom z obozu w pamięć, ale żeby mama na peronie nie uznała jej za ekstrawagancką.
Racja, dzisiaj powrót do domu.Ten czas minął tak szybko, że nawet nie zauważyłam kiedy.Pogrążona w nostalgicznych rozmyślaniach wstałam z łóżka i wzięłam do ręki stertę ubrań Coldy.
-Może najpierw uprzątniemy te ubrania,które definitywnie odrzuciłaś? Później nie zdąrzysz z pakowaniem!
Coldy przyznała mi rację i razem spakowałyśmy większość ciuchów.Potem poszłam się ubrać,a w tym czasie Coldy nadal się zastanawiała.Wychodząc z łazienki, wzięłam przy okazji ubrania leżące obok drzwi.
-Skąd ty wogóle masz tyle "emo" ciuchów?
-Musiałam przefarbować moje stare nie emo ciuchy. Podczas dyżuru w kuchni zauważyłam czarny barwnik spożywczy.Wystarczyło,że do prania wlałam buteleczkę i gotowe!!!!!-Powiedziała z entuzjazmem.
-To wspaniale-nie podzielałam jej entuzjazmu.Po chwili coś do mnie dotarło i pobiegłam do walizki, gdzie leżały ubrania z ostatnich prań.Tak jak przypuszczałam moje bluzki były kompletnie zniszczone!!!
-COLDY!!!!!!-krzyknęłam głośno-Coś ty zrobiła!!! To były moje najnowsze bluzki!!!
-Wiesz, żeby być piękną trzeba cierpieć, Nina mówiła.....
-Ja nie potrzebuje zmieniać wyglądu.Zresztą cała ta sytuacja jest denerwująca!!!Przecież zmieniłaś się z tego co pamiętam dla Marcosa, a potem łażąc w "emo"ciuchach pokazujesz wszystkim, że za nim nie przepadasz!!!Zostawiłaś mnie i Matta dla jakiejś obcej dziewczyny, a potem na siłę wpychasz nas w jej towarzystwo, nie przejmując się tym,że gdy ledwo odchodzimy już zaczyna o nas plotkować!!!Szczerze ci powiem, że wolałam Coldy. która jechała ze mną na obóz niż tą, z którą muszę wracać.-Wygarnęłam jej zdenerwowana.-Kiedy już zdecydujesz kim chcesz być i z kim trzymać to daj znać.A na razie zostaw mnie w spokoju!
Może za bardzo poniosły mnie nerwy, ale atmosfera w naszej grupie swego czasu stała się bardzo toksyczna.Byłam gotowa nawet pogodzić się z Marcosem, byleby tylko znowu było tak fajnie jak kiedyś. Z trudem to przyznaje, ale podobało mi się.Nie tylko na obozie,ale też podczas próby dostania się na niego.Oczywiście nikt się o tym nie dowie, a i tak nie ma to znaczenia, bo dopóki Coldy i Marcos będą na siebie obrażeni to nici z dalszych przygód.
Zaczęłam się pakować i skończyłam akurat kiedy trzeba było iść na śniadanie.Przy jedzeniu cały czas siedzieliśmy z Mattem cicho.Coldy poszła do stolika Niny.Marcos siedział w stoliku koło naszego i pomimo tego,że i my i on siedzieliśmy sami,nie dosiadł się.Po śniadaniu poszłam sprawdzić,czy niczego nie zostawiłam w domku i kiedy usłyszałam gwizdek opiekuna obwieszczający porę wyjścia z domków wzięłam walizki i wyszłam na zewnątrz.Dzięki temu, że wujek Matta jest burmistrzem największego miasteczka w okolicy, nie musieliśmy iść na dworzec kolejowy oddalony o ok. 5 km, tylko wsiadaliśmy na specjalnym, tymczasowym peronie, z którego korzysta ten obóz.
Dopiero po dotarciu na peron, ludzie zaczęli się nieśmiało żegnać.Gdy opiekun ogłosił,że do przyjazdu pociągu zostało 8 minut wszyscy rzucili się w wir pożegnań.
-Dzięki za wspaniale spędzony czas, będzie mi ciebie brakować-powiedziała do mnie jakaś nieznajoma dziewczyna ze łzami w oczach.
-Ta, ja też będę tęsknić-powiedziałam i ostrożnie się odsunęłam.
Jeszcze trzy osoby podziękowały mi za wspólnie spędzony czas.Kiedy dziewczyna numer cztery odchodziła, zauważyłam,że do Marcosa, który żegna się z jakimś chłopakiem podeszła Maggie.Klepnęła go po ramieniu,a kiedy się odwrócił znienacka pocałowała go w policzek i odeszła.Właśnie, dawno jej nie widziałam.Ciekawe gdzie się podziewała?Może po koszu od Marcosa zamknęła się w doku i nie wychodziła do teraz?To całkiem prawdopodobne.
Kiedy tak rozmyślałam, podszedł do mnie Matt.Nie wiedziałam co powiedzieć.Przez ten czas naprawdę go polubiłam i smutno mi było się rozstawać.
-Cóż...dzięki za wszystko.I za wspólne przygody i za udawanie mojego chłopaka.-Uśmiechnęłam się do niego.
-Szkoda,że to już koniec obozu.To dla ciebie - podał mi rysunek na którym byłam ja i jego podpis.-na pamiątkę.
-Matt,dziękuje, jest wspaniały!-Wzięłam jego notes i ołówek do ręki i zapisałam w nim swój numer, e-mail i adres. - Gdybyś był w naszym mieście to daj znać chętnie się spotkam-powiedziałam oddając mu notes i ołówek.
-Dzięki.To co, cześć - uśmiechnął się do mnie i podał rękę.
-Cześć - odwzajemniłam uśmiech i wymieniłam z nim uścisk dłoni.
Pociąg wjeżdżał na peron.Już miałam puścić Matta, gdy zauważyłam,że w naszą stronę idzie Marcos,więc szybko puściłam trzymaną w drugiej ręce torbę, objęłam Matta i go pocałowałam. Jednak Morcos jakby specjalnie szedł powoli, więc musiałam przestać całować Matta i po prostu się do niego przytuliłam. W końcu Marcos wreszcie sobie poszedł.
-To była ostatnia akcja.
-Myślisz,że powinniśmy mu powiedzieć,że to wszystko to tylko ściema-zapytał Matt.
-Może niech żyje w nieświadomości. W końcu i tak raczej nieprędko się zobaczycie, może wtedy on nie będzie pamiętał i nie trzeba będzie udawać.
-Dobra, lepiej idź zająć dobre miejsce, bo zaraz wszystko będzie pozajmowane.
Matt pomógł mi wnieść walizkę do pociągu,ostatni raz się pożegnaliśmy i odszedł w kierunku auta wujków.Na szczęście siedziałam sama w przedziale.Jednak po chwili drzwi otworzyły się i zauważyłam w nich Coldy,która weszła i bez słowa zajęła miejsce.Była ubrana w czarną bluzkę i...różową spódniczkę.Tuż przed odjazdem pociągu do przedziału wszedł Marcos.Spojrzał na nas i również bez słowa usiadł.
-Nigdzie indziej nie było miejsca?-Zapytałam ironicznie.
Marcos pokiwał twierdząco głową i założył słuchawki na uszy.
Pociąg ruszył,a my w oddali zostawiamy największą(w moim wypadku)przygodę życia.

