Mijał kolejny dzień szkoły. Szłam do swojej szafki odłożyć książki i zabrać te z pracą domową na weekend. Potem ostatnia lekcja w pierwszym tygodniu szkoły i weekend. W przeciwną stronę szła Bridgit, za którą pośpiesznie dreptała Coldy. Z przejęciem opowiadała swojej „fancy” przyjaciółce o jakimś strasznie przejmującym wydarzeniu. Znowu ubierała się na różowo. Bridgit nawet jej nie słuchała, tylko pisała coś na telefonie i od czasu do czasu mówiła od niechcenia „naprawdę”, albo „acha”. Spuściłam wzrok i lekko przyspieszyłam kroki. Przeszły koło mnie bez żadnej reakcji. Lepsze to niż ciągłe słuchanie Coldy….prawda? Mam z nią kilka lekcji, ale nie odzywa się na nich do mnie. Ogólnie prowadzę teraz raczej samotne życie. Marcosa widuje na niektórych lekcjach i na korytarzu. Dzisiaj kiedy skończyłam w-f on z kolegami wchodził na salę i omal nie dostałam od niego piłką. Nawet nie powiedział „przepraszam”, nie mówiąc już o „cześć” albo chociaż „hej”. Skoro wszyscy złożyli śluby milczenia to ja na pewno nie odezwę się do nich pierwsza. Doszłam do szafki. Obok stał Matt i wyciągał książki ze swojej szafki.
-Hej-powiedziałam bez emocji otwierając szafkę.
-Hej-odpowiedział nie odrywając wzroku od swoich książek.
-Idziesz już do domu?
-Tak. A ty?
-Mam jeszcze wdż. – włożyłam książki do torby.
-To kiepsko.
-Nigdy nie miałam takich zajęć. W tamtym roku ich nie było, a w domu miałam tylko najważniejsze przedmioty. To jakieś fajne zajęcia?
-Zależy. Jeśli się lubi takie różne zadania,to tak.
-Jakie zadania? – Po tych słowach zadzwonił dzwonek na lekcję.
-Sama się przekonasz- powiedział zamykając szafkę – do jutra i powodzenia. – ruszył w kierunku wyjścia.
-Super. – powiedziałam, zamknęłam szafkę i poszłam w kierunku klasy. Pod klasą stali uczniowie. Większość z nich kojarzyłam z widzenia. Wśród tej grupki dostrzegłam Marcosa. Pani nauczycielka wreszcie przyszła i wpuściła nas do klasy. Usiadłam obok jakiejś dziewczyny, koło której było wolne miejsce. Nauczycielka szybko nas policzyła.
-Wspaniale! Rzadko się zdarza, żebym dostała grupę, w której jest po równo dziewczyn i chłopców. Chciałabym, żeby w każdej ławce była para mieszana – powiedziała, ale nikt się nie ruszył. – Skoro tak, to sama was porozsadzam. Kazała wszystkim wstać i stanąć na środku klasy. Potem brała przypadkowego chłopaka i dziewczynę i kazała im usiąść we wskazanej ławce. Zostałam tylko ja, czarnoskóra dziewczyna, chłopak w dredach i Marcos. Błagam, mogę usiąść z chłopakiem w dredach, byleby nie z Marcosem!
-Ty kochana usiądziesz z tym przystojniakiem tu – chwyciła mnie i Marcosa i wskazała ławkę. Super. Po prostu świetnie. Grzecznie usiadłam w ławce. Marcos trochę się ociągał, ale w końcu też usiadł. Kiedy ostatnia para usiadła, pani opowiedziała trochę o sobie i o zajęciach.-Będziecie mieli różne zadania, ale to później. Głównym celem tych zajęć jest to, żebyście się później nie zdziwili, że np. wasza dziewczyna jest w ciąży – mówiąc to puściła oczko. Chłopcy w klasie zachichotali. Marcos zrobił trochę zmieszaną minę i maksymalnie się ode mnie odsunął. – Ale na razie od początku. Czym się różnią chłopcy od dziewczynek raczej każdy wie. Dzisiaj obejrzymy film edukacyjny o tym, skąd się biorą dzieci. Najpierw jednak krótki wstęp. A więc kiedy kobieta i mężczyzna bardzo się kochają…
…Coś czuję ,że nie spodobają mi się te lekcje.
-Hej-powiedziałam bez emocji otwierając szafkę.
-Hej-odpowiedział nie odrywając wzroku od swoich książek.
-Idziesz już do domu?
-Tak. A ty?
-Mam jeszcze wdż. – włożyłam książki do torby.
-To kiepsko.
-Nigdy nie miałam takich zajęć. W tamtym roku ich nie było, a w domu miałam tylko najważniejsze przedmioty. To jakieś fajne zajęcia?
-Zależy. Jeśli się lubi takie różne zadania,to tak.
-Jakie zadania? – Po tych słowach zadzwonił dzwonek na lekcję.
-Sama się przekonasz- powiedział zamykając szafkę – do jutra i powodzenia. – ruszył w kierunku wyjścia.
-Super. – powiedziałam, zamknęłam szafkę i poszłam w kierunku klasy. Pod klasą stali uczniowie. Większość z nich kojarzyłam z widzenia. Wśród tej grupki dostrzegłam Marcosa. Pani nauczycielka wreszcie przyszła i wpuściła nas do klasy. Usiadłam obok jakiejś dziewczyny, koło której było wolne miejsce. Nauczycielka szybko nas policzyła.
-Wspaniale! Rzadko się zdarza, żebym dostała grupę, w której jest po równo dziewczyn i chłopców. Chciałabym, żeby w każdej ławce była para mieszana – powiedziała, ale nikt się nie ruszył. – Skoro tak, to sama was porozsadzam. Kazała wszystkim wstać i stanąć na środku klasy. Potem brała przypadkowego chłopaka i dziewczynę i kazała im usiąść we wskazanej ławce. Zostałam tylko ja, czarnoskóra dziewczyna, chłopak w dredach i Marcos. Błagam, mogę usiąść z chłopakiem w dredach, byleby nie z Marcosem!
-Ty kochana usiądziesz z tym przystojniakiem tu – chwyciła mnie i Marcosa i wskazała ławkę. Super. Po prostu świetnie. Grzecznie usiadłam w ławce. Marcos trochę się ociągał, ale w końcu też usiadł. Kiedy ostatnia para usiadła, pani opowiedziała trochę o sobie i o zajęciach.-Będziecie mieli różne zadania, ale to później. Głównym celem tych zajęć jest to, żebyście się później nie zdziwili, że np. wasza dziewczyna jest w ciąży – mówiąc to puściła oczko. Chłopcy w klasie zachichotali. Marcos zrobił trochę zmieszaną minę i maksymalnie się ode mnie odsunął. – Ale na razie od początku. Czym się różnią chłopcy od dziewczynek raczej każdy wie. Dzisiaj obejrzymy film edukacyjny o tym, skąd się biorą dzieci. Najpierw jednak krótki wstęp. A więc kiedy kobieta i mężczyzna bardzo się kochają…
…Coś czuję ,że nie spodobają mi się te lekcje.