poniedziałek, 31 marca 2014

Rozdział 15: Wbijamy!

     Nerwowo przegryzałem chipsy, podkurczając nogi jeszcze bardziej, żeby nie spadły z mojego krzesła obrotowego.
- Cholerne dziewczyny i ich zasady. - prychnąłem, wgapiając się w ścianę. Rzuciłbym czymś.
- Mhm.
- Jak ja bym ich nie zaprosił na trening czy zabronił przyjścia na koncert, bo są dziewczynami, to byłby krzyk i wielki sprzeciw, że to dyskryminacja. Tymczasem pidżama party to sobie robią i mnie nawet nie wolno się dowiedzieć, co one tam będą robiły!
- To, co na filmach, znając Coldy.
- Czyli gadały o tym czymś, przez co Sophie jest smutna! - oznajmiłem tryumfalnie, patrząc na Matt'a przenikliwym wzrokiem. W sumie to nie, żeby wyglądał specjalnie dziewczęco, ale jak już w klimaty filmowe idziemy...
- Mhm.
- Ej, Matt? - zagadnąłem go. Miałem nadzieję, że dalej mnie nie słucha i będzie tylko potakiwał, ale słysząc, jak dość wesoło się do niego zwróciłem, aż podniósł głowę znad swojego szkicu i popatrzył na mnie uważnie. Brr, jakby mnie prześwietlał...
- No? - zachęcił mnie. Jakbym tego potrzebował... Dobra, teraz potrzebowałem, w końcu przy tym wzroku niełatwo wykrztusić z siebie taką propozycję.
- Przebrałbyś się za dziewczynę? Dla mnie? - Wyszczerzyłem się głupio.
- C...? HAHAAHAHA! - Zgiął się w pół ze śmiechu, co nie powiem, pochlebstwem dla mnie raczej nie było. Wiedziałem, że to głupi pomysł, no ale chyba nie aż tak?
- Nie. Ale ty tak. - Wstał i zanim się zorientowałem już siedział w mojej szafie, przeglądając ciuchy. Nie, żebym miał ich specjalnie dużo, dlatego już zaraz znalazł coś, czego chyba szukał... Dopiero patrząc na to, co trzyma w ręce dotarło do mnie, co powiedział. Zastygłem z ręką w paczce z chipsami.
- No chyba nie. - parsknąłem nerwowo. - TY się w to ubierzesz. - oznajmiłem stanowczo.
- Nie. - odparł po prostu, grzebiąc dalej.
     W tym miejscu chwila na wyjaśnienia. Jako, że szafa jest całkiem spora, a ja nie mam aż tylu ciuchów, mama włożyła tam pudło ze strojami z karnawału... Rozumiecie już mój dramat?
- Nie? TO JA MÓWIĘ NIE!!!  - wydarłem się widząc, jak wyjmuje perukę z długimi, prostymi, czerwonymi włosami. Jeszcze nie zwariowałem do reszty... - Patrz, tobie pasuje. - Wstałem i zabrałem mu ją, próbując nałożyć ją na jego włosy. Niestety bronił się jak mógł i w końcu zabrał mi ją z rąk, zakładając na moją głowę.
- Ahahaha... Jeszcze tylko szminka... Marcos, czekaj, zostań tak! - krzyknął i znów zagłębił się w kartonie.
- MOWY NIE MA! - warknąłem, czerwieniejąc. Ściągnąłem sobie perukę z głowy, na co Matt odwrócił do mnie głowę i zrobił obojętną minę, która w jego wydaniu była zwyczajnym fochem.
- No i zepsułeś zabawę. - oznajmił, wstając. Przerażające, jak tak patrzył miałem ochotę założyć tę perukę jeszcze raz, byle tylko nie był tak śmiertelnie poważny... Na szczęście strzeliłem sobie mentalnego liścia i otrząsnąłem się z tego.
- Odwal się. - burknąłem, strzelając sztucznymi włosami do kartonu. Doleciały i tam spoczęły, choć już mocno potargane. - Musimy się tam dostać i koniec. I bez tego.
- Po co? - wzruszył ramionami i siadł na moim łóżku, chwytając znów za szkic. - I usiądź tak, jak siedziałeś, ok?
- Nie okey! Ja się dowiem, co one tam robią, więc... - Popatrzyłem na niego mega poważnie. - Ty mi w tym pomożesz. - stwierdziłem głosem grabarza.
- Nie.
- Tak!
- Nie.
- Tak!
- Nie! - sam podniósł głos.
- TAK!
- N-I-E!
- NIE!!!
- No to dobrze.
     Ej, zaraz, co...?
- EJ!!!
- No co? Sam powiedziałeś nie. - Uśmiechnął się radośnie.
- I jeszcze czego. Idziemy. - prychnąłem i nie bacząc na protesty, siłą wyciągnąłem go z pokoju. Chyba popsułem mu przy tym rysunek, ale nieważne... Odegra się później. Skoro już chce się mieć za mojego kumpla, niech mi pomoże dowiedzieć się, co to za impreza i o czym one gadają. A jak nie chce się przebrać i wprosić, to niech mi chociaż pomoże zajrzeć przez jakieś okno, czy coś... Nie spocznę, dopóki się nie dowiem, na czym polegają te całe "babskie imprezy". Facet też ma prawo być wtajemniczonym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz